Nowe logo mBanku może się podobać albo nie. Dla jednych jest
ono wyrazem nowoczesności, dla innych powrotem do klasyki (cepelia).
Ważniejszy jednak od nowego logo jest nowy system transakcyjny. Mówi
się, że liczy się pierwsze wrażenie. A ono jest naprawdę dobre.
Nowe logo i cała identyfikacja wizualna mBanku jest wyraźnie żywsza i
bardziej kolorowa od poprzednich, trącących już myszką logotypów.
Najwięcej dyskusji toczy się wokół pasków stanowiących tło dla samego
napisu. W założeniu twórców paski mają zmieniać się w logo w zależności
od segmentu klienta. Zdania internautów są jednak podzielone. Tak czy inaczej
sceptycy będą musieli oswoić się z nowym logo na długie lata. Od jesieni
będzie ono wisiało już nad wszystkimi obecnymi placówkami BRE i
MultiBanku.
Ważniejszy jednak od nowego logo jest rdzeń wdrożenia, czyli nowy
system transakcyjny. Ten prezentuje się naprawdę dobrze i jest to
pierwsze tak zaawansowane wdrożenie na naszym rynku. Oczywiście także i
tu zdania klientów są podzielone. Jedni są entuzjastami wdrożenia, inni
przeciwnikami. Ja należę do tej pierwszej grupy, ale przyznam też, że
stary system transakcyjny - choć ma już swoje lata - nadal odgrywa swoją
rolę. Przedstawiciele banku mówią jednak, że czas było na nowo
zdefiniować standardy w bankowości internetowej, bo te funkcjonujące
obecnie we wszystkich bankach zostały przygotowane jeszcze w erze
internetu łupanego.
Nie da się ukryć, że ogrom opcji po pierwszym zalogowaniu przytłacza.
Interfejs został całkowicie przebudowany, a główne menu zostało ułożone
w poziomie. Trudno ocenić sam interfejs po jednym dniu klikania, bo
cały system działa zupełnie inaczej niż poprzedni. Aby poznać jego
funkcje, trzeba spędzić nad nim trochę czasu. Ważne jest jednak to, że
przesiadka jest w zasadzie bezbolesna - interfejs jest na tyle
intuicyjny, że bez trudu znalazłem te funkcje, których potrzebowałem.
Warto podkreślić, że mimo graficznego interfejsu system działa szybko i
sprawnie.

