poniedziałek, 28 października 2013

SCRIPT PRO 2014 – w poszukiwaniu talentów

Najważniejszy w Polsce konkurs dla młodych scenarzystów rozpoczyna nabór. Jest to jedna z niewielu szans pokazania swoich dzieł w szczególności dla osób rozpoczynających dopiero przygodę z pisaniem, ale też dla tych, którzy już zrealizowali swoje prace. Konkurs ma na celu wspierać młode pokolenie, jak również poszukiwać wielkich talentów.

 


Coraz liczniejsze zgłoszenia do konkursu świadczą o jego prestiżu. Można zdobyć: nagrodę główną PKO Banku Polskiego – 20 000 zł, drugą nagrodę od PISF – 12 000 zł, trzecią również od PISF – 8 000 zł oraz Nagrodę Specjalną Cinemax – 15 000 zł. Dodatkowo istnieje możliwość współpracy z najwybitniejszymi w Polsce ekspertami. Finaliści Konkursu SCRIPT PRO 2014 otrzymają stypendia ufundowane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz będą mieli zapewnione konsultacje scenariuszowe prowadzone przez konsultantów ze Szkoły i Studia Wajdy.  „Script Pro to szansa nie tylko dla utalentowanych scenarzystów, których prace zawsze ocenia kompetentne i doświadczone Jury” – mówi Agnieszka Odorowicz, Dyrektor PISF – „ale też dla reżyserów i producentów planujących kolejne filmy”. Adam Ślesicki, koordynator konkursu, dodaje: „Prawdziwą satysfakcją jest dla nas fakt, że część scenariuszy znajduje producenta i trafia na ekrany”.
Laureaci konkursu w ubiegłych latach zrealizowali już takie filmy jak: „Lęk wysokości”, „Ki”, „Jesteś bogiem”, „Moja krew”, „Komornik”, „Stacja” czy „Bandyta”. Na debiut czekają kolejne scenariusze – „Letnie przesilenie” Michała Rogalskiego, „Mur” Dariusza Glazera, Carte Blanche Jacka Lusińskiego, „Bogowie” Krzysztofa Raka oraz „Obietnica” Anny Kazejak.
Konkurs scenariuszowy Script Pro organizowany jest przez Szkołę Wajdy i Festiwal Off Plus Camera. Zgłoszenia należy dostarczyć do Szkoły Wajdy do 14 lutego.
Wszelkie informację oraz regulamin znajduję się na stronie: www.scriptpro.pl
Zachęcamy do udziału w konkursie i życzymy powodzenia, może to Twój scenariusz okaże się najlepszy w Polsce!

piątek, 25 października 2013

Minnie – ikona stylu




Polska projektantka mody Asia Wysoczyńska trafiła do albumu „Fashion II” (wyd. AltCramer /Frechmann). Zaprezentowana w nim Quiet Storm nie jest samoistną kolekcją, to tytuł edytorialu pokazującego przekrój prac, przygotowanego na potrzeby publikacji. Mimo różnorodności kolekcji i ich odmienności, rzeczy z różnych lat składają się w ciekawą jakość.  Zobaczcie zdjęcia, przeczytajcie wywiad z projektantką.
Art in Brief: Twoja główna idea mody?
Asia Wysoczyńska: Moda zaczyna się u mnie od konceptu, to jest mój kamień węgielny kolekcji. Nie warto robić czegoś, by jedynie zapełniać czas i przestrzeń – potrzebny jest powód, przekaz, który chcę zmaterializować w postaci kolekcji. Potem następuje dobór środków. Moje kolekcje w znacznej mierze opierają się na konstrukcji, ornamentyka podporządkowana jest funkcji lub treści. Stąd bierze się też minimalizm, oszczędność.
Projektowanie to też poszukiwanie ciekawych rozwiązań. Wyzwaniem dla kreatywności są szczególnie obszary, gdzie ramy wyznaczają sztywniejsze zasady. Dotyczy to w dużym stopniu mody męskiej, która zawsze stanowiła mocną część moich kolekcji. W chwili obecnej jeszcze bardziej skupiam się na tym obszarze tworząc nową markę dla mężczyzn – FOORIAT.
AiB: Moda to coś więcej niż spodnie czy żakiet? To, co nosimy sporo o nas mówi.
AW: Moda jako taka jest dla mnie na pewno czymś znacznie szerszym niż samo zagadnienie ubioru. Wychodzę z założenia, że strój poza tym, iż jest niezwykle istotnym elementem świata wizualnego, jest komunikatem sam w sobie. Można milczeć ukrywając sporo o sobie, jednak nie można się ‘nie ubrać’ – ponieważ brak ubrania również, paradoksalnie, coś o nas mówi.
AiB: Eko to teraz chwytliwy termin. Jak przekłada się w pracy projektanta mody? Jesteś eko? I właściwie co to znaczy?
AW: Trafniejszym pojęciem jest w moim przypadku zrównoważony rozwój (sustainability). Ogólnie rzecz ujmując jest to szacunek dla ekosystemu. Nie tworzę nad balastu rzeczy, redukuję w maksymalnym stopniu odpady produkcyjne, dbam o taki łańcuch dostaw i produkcji, by był on jak najbardziej sprzyjający zarówno dla natury, jak i człowieka jako jednostki – takie historie jak ostatnia katastrofa w fabryce tekstylnej w Bangladeszu są u mnie niedopuszczalne. Tkaniny, które wykorzystuję, wspierają lokalny przemysł, często rodzinny, pielęgnowany i kształtowany przez pokolenia. Daleka jestem od rozumienia ekologiczności jako zgrzebności. Podstawą są dla mnie nowoczesne tkaniny produkowane przy jak najmniejszym zużyciu surowców naturalnych i przy zminimalizowaniu odpadów powstających przy ich wytwarzaniu.
Ważne są także na przykład barwniki stosowane przez danego producenta – po wejściu do niektórych sklepów uderza nieprzyjemny zapach, nie pomogą tutaj żadne odświeżacze. To co nosimy powinno być przyjazne dla skóry i ekosystemu.
W każdej z mych kolekcji pojawiają się też akcesoria i biżuteria tworzone na bazie surowców, które w procesie masowej produkcji odzieży nie mogłyby być wykorzystane. Roboczo nazywam to działanie ‘no-waste design’. Przykładem takiej realizacji jest biżuteria, która powstała w ramach mojej współpracy z The Walt Disney Company Polska: projektu ‘Minnie – Ikona Stylu’. Z niewielkich fragmentów tekstyliów, pozornie już nie do wykorzystania, stworzyłam broszki przedstawiające wspomnianą bohaterkę popkultury.
Wyrazem ekologicznego myślenia jest również filozofia tworzenia przedmiotów, które nie są jednosezonowe, które chce się zachować i używać przez długi czas. Jednosezonowe produkty marnej jakości to po prostu śmieci. Dbam o jakość nie tylko w rozumieniu surowcowym oraz wykonania produktu, ale też jako jakość projektową, proponując przemyślane wzory mogące służyć latami. Tak rozumiem wzornictwo w służbie zrównoważonego rozwoju.
AiB: W ubraniach poza estetyką dostrzegasz głębszy psychologiczny sens. Na czym to polega?
AW: Ubranie jest pierwszym punktem styku ‘człowiek-świat’. Za jego pomocą, jak już wspomniałam, wiele o sobie komunikujemy. Ubiór, czy też moda jako taka, zdradza też wiele zmian o głębszym podłożu. Dobrym przykładem może być androginia, której przejawy w ubiorze są z jednej strony odzwierciedleniem pewnych zjawisk w społeczeństwie, a z drugiej katalizatorem pewnych procesów identyfikacyjnych jednostki.
Na bardziej indywidualnym poziomie, ubiór jest źródłem przyjemności, dostarczać może wielu gratyfikacji, takich jak na przykład poczucie satysfakcji, władzy, spełnienia. Dotyczy to w szczególności projektowania indywidualnego i krawiectwa miarowego, choć ten element pojawia się również w kupowaniu gotowych ubrań.
AiB: Dla kogo projektujesz? Jacy są twoi klienci?
AW: Łączy ich wrażliwość na estetykę, niekoniecznie oczywistą i banalną, dbałość o jakość i detal. Sporo moich projektów jest dosyć awangardowa, osoby, które je wybierają mają potrzebę wyróżnienia się i wysokie poczucie indywidualizmu.
AiB: Chodzisz w ubraniach własnego projektu?
Nie tak często jak bym chciała. Przygotowanie ubioru jest czasochłonnym procesem, często wymaga zaangażowania wielu osób – to też równa się czas, który niestety nie jest z gumy. Wolę go poświęcić klientom i na wymyślanie nowych projektów.
AiB: Twoje projekty wydają się raczej ponad sezonowe. Co z trendami?
Nie ścigam się z trendami, staram się je wyczuć, jednak najważniejsza jest autentyczność, szczerość wobec siebie i odbiorcy. Rolą niezależnej marki, nie jest wygrana w wyścigu o “najładniejszy fioletowy sweterek” sezonu. Jestem poza tym, a może raczej ponad to. To co proponuję, to indywidualne podejście i oryginalność. Ale nie żyję w próżni, podlegam w pewnym stopniu prądom, które aktualnie oddziałują, jednak projekty są moją osobistą interpretacją, kreatywnym przetworzeniem napływających bodźców, a nie podanymi na tacy wzorami i kolorami z trendbook’ów.
Poza kwestią czasu, termin „ponadsezonowość” odniosłabym również do asortymentu – pory roku przenikają się, podobnie jest w moich kolekcjach. Projektując zakładam dłuższe funkcjonowanie danej rzeczy na rynku, sezony nie są ostro odseparowane.
AiB: Jaka będzie najnowsza kolekcja?
AW: Podobnie jak poprzednio będę operować kontrastem – tkanin, struktur; konstrukcją i dekonstrukcją, jednak szczegóły pozostawmy jeszcze w sferze milczenia.

niedziela, 20 października 2013

Polski plakat filmowy z lat 1945-1969

Ponad 250 polskich plakatów, recenzje filmowe Agnieszki Osieckiej, projekcje filmów, spotkania z artystami – w Muzeum Plakatu w Wilanowie otwarto nietypową wystawę, łącząca obraz z poezją, której towarzyszyć będą liczne imprezy, związane z plakatem, filmem i nie tylko.

Wśród wystawionych prac znalazły się najważniejsze, nagradzane na międzynarodowych konkursach dzieła: Henryka Tomaszewskiego, mistrzowskie kompozycje Romana Cieślewicza, Wojciecha Fangora, Marka Freudenreicha, Jana Lenicy, humorystyczne plakaty Eryka Lipińskiego, Jana Młodożeńca, Franciszka Starowieyskiego, Mariana Stachurskiego, Waldemara Świerzego, Bronisława Zelka, czy eksperymentalne kolaże Wojciecha Zamecznika.
 

 Na wernisażu nie zabrakło również prac artystów związanych z innymi dziedzinami twórczości m.in. Romana Opałki, Waleriana Borowczyka, czy Aleksandra Kobzdeja. Podczas wydarzenia zaprezentowane zostały plakaty autorstwa kobiet: Liliany Baczewskiej, Hanny Bodnar, Anny Huskowskiej I Hanny Lipińskiej.

W zbiorze prac pojawiły się nie tylko plakaty anonsujące polskie klasyki filmowe, wyeksponowane zostały też te z klasyki światowe np.  „Bulwar zachodzącego słońca”, „Eroica”, „Zawrót głowy”, „W samo południe”, „Kanał” oraz równie ciekawe prace poświęcone mniej znanym produkcjom filmowym, takim jak bajki dla dzieci czy dokumenty, emitowane w polskich kinach w latach 50. i 60.

„Filmowo mi…” to nie tylko znakomite plakaty. Uzupełnieniem wystawy są nieznane dotąd recenzje i felietony autorstwa Agnieszki Osieckiej, poświęcone dziełom filmowym. „Recenzje filmowe Agnieszki Osieckiej, aktywnej uczestniczki polskiego życia kulturalnego, ale też studentki reżyserii, doskonale współgrają z interpretacją graficzną dzieł wyrażoną na plakacie” – dodaje Aleksandra Jatczak. „Czas, w którym Osiecka pisała recenzje był jednym z najciekawszych i najlepszych okresów polskiej sztuki graficznej. Duża część prezentowanych dzieł przewyższa poziomem artystycznym same filmy, jak zauważała Osiecka. Recenzje, odnalezione w archiwach Fundacji Okularnicy, oraz kilkadziesiąt plakatów z kolekcji Muzeum Plakatu, zestawiono jako dopełniające się artystyczne środki wyrazu w publikacji «Filmidła. Gawędy o filmach». Oryginalnych plakatów jednak nic nie zastąpi. Ich kolorystyka i jakość urzeka do dziś – stąd pomysł wystawy”.

Ekspozycja jest kontynuacją współpracy Muzeum Plakatu z Fundacją Okularnicy im. Agnieszki Osieckiej. Wystawie towarzyszy bogaty program imprez artystycznych – m.in. projekcje filmów, wykłady i spotkania poświęcone plakatom, filmom oraz twórczości Agnieszki Osieckiej.
Karolina Radzikowska
zdjęcia: www.portalfilmowy.pl

czwartek, 17 października 2013

Disneyowski Bambi inspiracją dla projektantów mody

Któż z nas nie zna bajki o przesympatycznym jelonku Bambi? Disneyowska animacja nie tylko z roku na rok zyskuje kolejne grono fanów, ale także stała się inspiracją dla projektantów mody. Co więcej nadruki z  Bambi to aktualny trend w modzie. 

Wydaje się iż motyw Bambiego rozpropagował Givenchy, który wymienił groźnie wyglądającego psa Rottweilera na uroczego Bambiego. A wszystko zaczęło się od swetra – to na nim projektant umieścił zwierzątko i wprowadził do jesienno-zimowej kolekcji 2013/14. Sweter stał się absolutnym hitem i obiektem pożądania na całym świecie. Twarzą reklamową kampanii została Amanda Seyfried. A teraz wydaje się iż wzory z Bambi są wszędzie! Pojawiają się na podkoszulku Old Navy, spódnicy i plecaku Hot Topic czy koszuli z długimi rękawami Zary.

 

piątek, 11 października 2013

Fotel RM58, czyli ikona polskiego designu powraca

Projekt Romana Modzelewskiego, czyli jeden z pierwszych wykonanych z włókna szklanego mebli w Polsce o nowatorskiej, organicznej formie powraca, debiutując w regularnej dystrybucji.
Podobno pozyskaniem patentu potrzebnego do produkcji fotela we Francji zainteresowany był sam Le Corbusier, ale plan nie powiódł się z powodów politycznych. Debiutując w regularnej dystrybucji, słynny RM58 projektu Romana Modzelewskiego powraca w setną rocznicę urodzin jego projektanta.

To jeden z pierwszych wykonanych z włókna szklanego mebli w Polsce o nowatorskiej, organicznej formie został zaprezentowany przez Modzelewskiego w 1958 roku. Pionierskość technologicznego i formalnego eksperymentu została zauważona w kraju i zagranicą. RM58 prędko zyskał sobie miano przedmiotu kultowego więc Modzelewski opatentował projekt w 1961 roku licząc na możliwość seryjnej produkcji modelu. Mimo jego starań, dopiero teraz po ponad połowie wieku legendarny fotel znalazł dystrybutora, którym została firma VZÓR. Wkrótce zakup będzie możliwy na witrynie www.sopolish.pl.



środa, 9 października 2013

Stolik–zakładka Pawła Grobelnego zachwycił Paryż

Polski designer Paweł Grobelny zabłysnął na niedawno zakończonym Paris Design Week dzięki „Bookmark” – stolikowi nocnemu, który pełni jednocześnie rolę zakładki książkowej.

sobota, 5 października 2013

Usiądź przy stole i… pohuśtaj się

Projektanci Duffy London odnaleźli idealny sposób na poobiedni relaks albo rozluźnienie sztywnej atmosfery podczas służbowych spotkań. Do zwykłego stołu dołączyli rozhuśtane krzesła. Pomysł zupełnie jak z dziecięcych marzeń.

Prostokątny stół wykonany z orzecha włoskiego został ujęty w stalową konstrukcję, którą następnie pomalowano proszkowo elegancką bielą. Powstały w ten sposób lekki stelaż podtrzymuje krzesła zawieszone na cienkich, ale wytrzymałych linkach, które kołyszą się wokół stołu przy najmniejszym ruchu powietrza. Dodatkowo, nad stołem podwieszono dużą lampę, której tak jak i krzesłom nadano geometryczny profil.
Projekt jest bardzo harmonijny, dzięki zrównoważeniu pionowych i poziomych linii. Spokojny minimalizm kompletu sprawia, że pomimo dawki nieformalnego humoru, odnajdzie on zastosowanie w każdym biurze. Tym samym, Swing table doskonale łączy klasę z fantazją.

środa, 2 października 2013

Splendor, naprawdę splendor!


Po prostu nie da się napisać o tej wystawie źle, trzeba napisać dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nawet jeśli na myśl o tkaninach – makatkach, dywanach,gobelinach, macie odrzut i alergię na kurz, przełamcie się i idźcie do Zachęty.
Sztuka tkacka zanikła, więc tym bardziej dobrze się przekonać, że w tkaninie potencjał. Wystawa jest mocno edukacyjna, no bo kto i co w tym temacie przychodzi Wam do głowy poza Abakanowicz i arrasami wawelskimi?
Tymczasem w Zachęcie litania nazwisk od Marii Jaremy, Tadeusza Kantora,
Władysława Strzemińskiego przez Tadeusza Dominika, Magdalenę Abakanowicz
(królowa sznurka) po Leona Tarasewicza, Zofię Kulik, Jadwigę Sawicką i
Monikę Dróżyńską. Wątków tematycznych też litania: są tu tkaniny o tematyce
polityczno – agitacyjnej, historycznej, społecznej.

Splendor tkaniny
kurator Michał Jachuła, Zachęta, do 19.05