czwartek, 19 grudnia 2013

PROJEKT ROKU - STGU

Karol Banach i Nikodem Pręgowski wyróżnieni w konkursie Projekt Roku 2013.

Niezmiernie miło nam poinformować o sukcesach studenta i pracownika naszego Zakładu w konkursie STGU Projekt Roku 2013. Konkurs Projekt Roku jest organizowany przez STGU od 3 lat
i wychwytuje najlepsze realizacje projektowe z całej Polski. W tegorocznej edycji jurorzy
i projektanci zgłosili do konkursu rekordową liczbę ok. 1000 projektów w kategoriach "Debiut", "Ilustracja", "Kroje pism", "Opakowania", "Print", "Systemy informacji", "Web design", "Branding" i "Autorytet".

Karol Banach- student 3 roku w II Pracowni Projektowania Graficznego prof. Edwarda Salińskiego, nominowany został do nagrody za cykl ilustracji.

Poniżej przedstawiamy wybór projektów Karola Banacha, które nominowane
i jednocześnie wyróżnione zostały w kategorii "Debiut":







wtorek, 17 grudnia 2013

Porcelana nie do pobicia


Nie trzeba być znawcą dizajnu, żeby kojarzyć Lubomira Tomaszewskiego. Jego porcelanowe figurki znamy mimo woli – kiedyś stały za szybą w biblioteczce u babci czy cioci, dzisiaj polujemy na nie na aukcjach. Na fali trwającego boomu na dizajn lat 50. i 60. co raz częściej jest okazja oglądać projekty Tomaszewskiego na wystawach i w albumach.
Co ciekawe projektantem został trochę przez przypadek albo raczej z konieczności. Z wykształcenia rzeźbiarz, marzył o monumentalnej skali, ale ponieważ był w opozycji do władzy socjalistycznej, więc nie miał szans na realizację dużych projektów. Los tak się potoczył, że sławę przyniosła mu rzeźba kameralna. W 1956 roku Tomaszewski trafił do Zakładów Ceramiki i Szkła IWP. Razem z Henrykiem Jędrysiakiem, Hanną Orthwein, Mieczysławem Naruszewiczem, przygotowywał nowoczesne wzory ceramiczne. Te wzory Wielkiej Czwórki to dzisiaj absolutne klasyki polskiego dizajnu. ”W moim śnie te małe figurki mają monumentalny charakter” – mówi Tomaszewski.
Ceramika okazała się dla niego przepustka do wielkiego świata. W 1963 roku serwis do kawy „Dorota” zdobył złoty medal na I Międzynarodowej Wystawie Form Przemysłowych w Paryżu. Zaraz potem amerykańska dziedziczka miliardowej fortuny, pani Vanderbilt, urządziła sobie wycieczkę po krajach komunistycznych i zajechała także do Warszawy, a tu do IWP. Zachwycona serwisem Tomaszewskiego, zaprosiła go do Stanów. Rok później był już w Nowym Jorku, a dobrodziejka Vandrebilt na dzień dobry zaproponowała mu profesurę na uniwersytecie w Bridgport, w Connecticut. Przez dwadzieścia pięć lat uczył wzornictwa przemysłowego.
Profesor Lubomir Tomaszewski skończył właśnie 90 lat. Urodziny zbiegły się z wernisażem jego retrospektywnej wystawy w Institute of Design w Kielcach. Były odznaczenia, przemówienia i łzy wzruszenia. Poza porcelanowymi figurkami organizatorzy pokazali spory wybór rzeźb oraz obrazów malowanych dymem za pomocą palnika gazowego. A dla miłośników figurek informacja: profesor pracuje właśnie nad porcelanowym bykiem.
Wystawa „Lubomir Tomaszewski – sztuka, natura, człowiek, artysta” potrwa do 30 sierpnia. A potem część ekspozycji, ta z ceramiką, podobno zawita do IWP. Czekamy!

czwartek, 12 grudnia 2013

4 PLASTER - CSW TORUŃ





Festiwal Plaster z jednej strony pokazuje niezależne, ścierające się byty graficzne, z drugiej zaś wskazuje na nieuchronną symbiozę między nimi. Grafika projektowa to organizm posiłkujący się środowiskiem, w którym żyje – organizm niesamowystarczalny, ale też na pewno nie pasożytujący. Wydarzenia polityczne, rewolucja technologiczna, przemiany społeczne i kulturowe; wszystko filtrowane jest przez dizajn i znajduje swoje odniesienie w nowych, użytkowych trendach projektowych. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jaki kształt przybierze projektowanie graficzne w przyszłości. Nie wiemy, czy podąży za ogarniającym nas ze wszystkich stron eklektyzmem, czy stanie w opozycji i będzie hołdował czystej, poszukującej formie. 
Plaster jest ważnym, branżowym głosem w tych rozważaniach, który nie tylko podkreśla jak istotnym elementem rzeczywistości jest grafika użytkowa, ale również analizuje kierunki jej rozwoju. 
Ważnymi gośćmi tegorocznej edycji festiwalu będą zagraniczni dziennikarze zajmujący się grafiką projektową: francuski Etapes i niemiecki Novum. Ich wizyta studyjna związana będzie ze zbieraniem materiałów do projektu związanego ze współczesnym polskim dizajnem.

piątek, 6 grudnia 2013

Typografia książki

Wydawnictwo d2d.pl wypuściło na rynek kolejne (po Elementarzu stylu w typografii Bringhursta, Detalu w typografii Hochulego i Człowieku i jego znakach Frutigera) fantastycznie opracowane merytorycznie tłumaczenie klasyki światowej. Książka zachwyca trafnością tłumaczenia każdego szczegółu, skrupulatną adaptacją ilustracji do polskiego wydania oraz poprawnym i przystępnym językiem. Cechy te przesądzają już właściwie o konieczności jej zakupu.
Jeżeli ktoś wciąż ma problem z terminologią poligraficzną i typograficzną, nie wie, jaki powinien zastosować cudzysłów, gdzie wstawić dywiz, a gdzie półpauzę oraz jak formatować tekst, powinien koniecznie sięgnąć po Typografię książki.
Publikacja, jak pisze we wstępie wydawca, „to przewodnik po zasadach projektowania i składu, zawierający ponad tysiąc precyzyjnie dobranych i szczegółowo objaśnionych ilustracji”. Podręcznik nadaje się zarówno dla osób zaczynających swoją przygodę z projektowaniem, jak i dla tych, którzy pragną doskonalić swoje umiejętności w zakresie poprawnego składu na każdym etapie projektowania książki.

czwartek, 5 grudnia 2013

Plakaty Ralph Schraivogel

Galeria Malarstwa i Rzeźby w Poznaniu zaprasza na wystawę „Ralph Schraivogel. Plakaty”, na której można zobaczyć najważniejsze prace szwajcarskiego grafika w oryginalnych sitodrukowych wydaniach. Schraivogel (ur. 1960) reprezentuje szkołę szwajcarską, która w dziedzinie typografii rozwija się intensywnie od blisko 80 lat. Jego ulubiona formą jest plakat, a jedną z najważniejszych realizacji to seria plakatów stworzona dla Festiwalu Filmów Afrykańskich Cinémafrica. Stale wykłada na szwajcarskich uczelniach i prowadzi warsztaty na całym świecie. Był wielokrotnie nagradzany w licznych konkursach plakatu i projektowania graficznego.

W 2009 roku Ralph Schraivogel został laureatem Nagrody im. Jana Lenicy. Wyróżnienie ustanowiło w 2001 roku  przez Muzeum Narodowe w Poznaniu, by upamiętnić wybitnego twórcę i przedstawiciela polskiej szkoły plakatu. Nagroda przyznawana jest wybitnym grafikom z całego świata o ukształtowanej osobowości artystycznej, wykraczającym poza wąsko rozumiane ramy zawodu projektanta grafika.  Schraivogel jest czwartym laureatem tej nagrody, poprzednio otrzymali ją Michel Bouvet (2002), Gunter Rambow (2004) i Alain Le Quernec (2006).


Makbet, Shakespeare, 1990, offset barwny, 59,5 × 42 cm
Makbet, Shakespeare, 1990, offset barwny, 59,5 × 42 cm

Cinemafrica. Afrika-Filmtage, Filmpodium, 2006; sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm
Cinemafrica. Afrika-Filmtage, Filmpodium, 2006; sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm

Poza drukiem. Archiwum prasy niskonakładowej i informacji 1960–1980, 2003, sitodruk, 128 × 90,5 cm
Poza drukiem. Archiwum prasy niskonakładowej i informacji 1960–1980, 2003, sitodruk, 128 × 90,5 cm

Duże & Małe, 1997, sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm
Duże & Małe, 1997, sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm

John Ford. Filmpodium w „Studiu 4”, 1996, sitodruk barwny, 127,5 × 90,5 cm
John Ford. Filmpodium w „Studiu 4”, 1996, sitodruk barwny, 127,5 × 90,5 cm

Archigram. Architektura i performance 1961–74, 1995, sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm
Archigram. Architektura i performance 1961–74, 1995, sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm

Cinemafrica, Dni Filmu Afrykańskiego, 1993, sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm
Cinemafrica, Dni Filmu Afrykańskiego, 1993, sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm

Z wiatrem. Stypendyści Szwajcarskiego Stypendium Sztuki Stosowanej, 1990,  1991, sitodruk barwny,128 × 90,5 cm
Z wiatrem. Stypendyści Szwajcarskiego Stypendium Sztuki Stosowanej, 1990, 1991, sitodruk barwny,128 × 90,5 cm

Cinemafrica, Dni Filmu Afrykańskiego, 1991, sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm
Cinemafrica, Dni Filmu Afrykańskiego, 1991, sitodruk barwny, 128 × 90,5 cm

Życie / Zło. Zło zwycięża, gdy dobrzy ludzie przestają działać, 2009; sitodruk, 128 × 90,5 cm

niedziela, 1 grudnia 2013

Namalowany świat Dominika Jasińskiego

Młody i bardzo uzdolniony artysta, aktualnie swoje dzieła wystawia w Polsce oraz Irlandii. Jego obrazy zdobywają serca i sprawiają, że wiernie powracamy je podziwiać. Maluje, tworzy grafiki, ilustracje i rysunki. 





Sztuka zawsze była obecna w moim rodzinnym domu, głównie pod postacią książek – moja Mama jest bibliotekarką. Do dzisiaj pamiętam jak po tych książkach rysowałem. Pamiętam też rysunki mojej Mamy na marginesach różnych zeszytów. Zawsze to były twarze albo kwiatki, chyba podświadomie te Jej ‘bazgroły’ zachęciły i mnie do rysowania.”
Dominik Jasiński jest absolwentem wydziału Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Od 2004 roku wystawia swoje prace z roku na rok zdobywając coraz większą rzeszę wielbicieli swojej sztuki.
Jego obrazy są bardzo charakterystyczne, przepełnione kolorami, odważną linią. Portrety, które maluje Dominik Jasiński są nacechowane subtelnością i magiczną energią, zapraszają nas w bajkowy kolorowy świat, który artysta sam chciałby namalować.
 

Art i Fakt: Zachwycająca galeria obrazów, charakterystyczne i pełne kolorów, skąd czerpiesz inspirację?
DJ: Rzeczywiście nieczęsto sięgam po czerń w swoich pracach. Może dlatego, że studiowałem grafikę i czerń rezerwuję dla prac graficznych. A może dlatego, że chciałbym pokolorować cały świat. Tyle kolorów się czai w każdym dniu – ja pozwalam sobie je zauważyć, bo naprawdę wystarczy się uważnie rozejrzeć, żeby dojrzeć piękno świata. Może brzmi to naiwnie, ale kiedy otaczam się kolorami to nie tracę czasu na bolączki. Podobnie jest z inspiracjami. Staram się je dostrzegać dookoła mnie. Nawet najbardziej banalne rzeczy jak brud na ścianie potrafią zainspirować, bo w tym brudzie można doszukać się jakiegoś bardziej zdefiniowanego kształtu, wzoru – i tyle wystarczy, żeby wyobraźnia zaczęła działać. Kiedyś dużo chodziłem na wystawy, oglądałem albumy z reprodukcjami innych artystów i chciałem malować tak jak oni. Dopiero na studiach nauczyłem się, że kopiowanie jest umiejętnością bardzo cenną i uczy techniki malowania, ale prawdziwa sztuka powinna wypływać ze mnie i być wypadkową tego co się nauczyłem i tego co sam chcę powiedzieć, niekoniecznie zaś naśladowaniem czegoś, co mi się podoba.
AiF: Czy mogę pokusić się o stwierdzenie, że Twoje portrety zaliczają się do malarstwa impresjonistycznego?
DJ: Impresjonistów cenię bardzo, ale chyba jednak więcej we mnie  siedzi secesji. Lubię malować „wrażeniowo”’ i żywiołowo, pociągają mnie kolory miejscowe – więc chyba dużo z impresjonizmu zapożyczyłem. Dla mnie ważne jest to, co się działo w malarstwie wcześniej, bo studiując różne sposoby malowania poniekąd odkrywam samego siebie. Nawet kiedy nie do końca zgadzam się z daną estetyką, to staram się ją uszanować i przynajmniej trochę zrozumieć.
AiF: Jakiej techniki używasz malując obrazy?
DJ: Od zawsze maluje techniką olejną. To były moje pierwsze farby i miłość do nich została do dziś. Ich faktura, szklistość, a jednocześnie ciężar, czy nawet zapach – to lubię najbardziej. Próbowałem swoich sił w akrylu i akwareli, ale to nie to samo. Akryl wysychając matowieje i traci dużo głębi, robi się płaski, a akwarela jest chyba dla mnie zbyt trudna. Co jakiś czas mam ochotę po nią sięgnąć, ale rodzi to więcej frustracji z mojej strony niż zadowolenia, a efekt końcowy nie wygląda zbyt zachęcająco.
AiF: Czy jest miejsce gdzie możemy aktualnie podziwiać Twoją sztukę?
DJ: Tak, jest kilka takich miejsc. Mam przyjemność pracować ze wspaniałą agentką, Mirką Misiewicz, która czuwa nad tym, żeby była ciągłość w wystawach. Do końca lutego obejrzeć można jeszcze wystawę Jasinski&Friends II w Amaristo Galeria Przy Teatrze w gmachu Teatru Narodowego. Mam przyjemność być jednocześnie kuratorem tego projektu I cieszy mnie jak z roku na rok rośnie w siłę. Poza tym do jesieni trwa moja wystawa w Number14 Gallery w Greyabbey oraz w The Yard Gallery w Holywood (oba miasta to Irlandia Północna). Mirka pracuje teraz nad nowymi wystawami w Polsce, ale jeszcze się nie chwalę.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Zmysłowe graffiti

Vinie to artystka graffiti z Paryża. Maluje czarne kobiety o pełnych kształtach, wydatnych ustach i afro na głowie. 

Jej prace przyciągają żywymi kolorami i zmysłowością postaci. Mówi się o nich iż stanowią nową jakość wśród ulicznego chaosu.


Oto jak artystka opisała swoje dzieło – Natural Hair – biorące udział w corocznym konkursie 2013 na platformie Tallenge:
„Wybrałem ten obraz, ponieważ pokazuje mój żeński charakter w najprostszy i najbardziej naturalny sposób. Został on wykonany za pomocą moich ulubionych narzędzi – farb w sprayu; zależało mi na zachowaniu szacunku dla miejsca, w którym powstał. Idealnie wkomponowuje się w scenerię. Technika czarno-biała pozwoliła mi połączyć moją postać z przestrzenią w celu stworzenia jednolitej pracy. Czerń dla cieni, biały dla światła, ściana i chropowatości zrobiły resztę. To wolna sztuka, sztuka ulicy, otwarta dla wszystkich, nieuchwytna i ulotna.”


czwartek, 14 listopada 2013

Design i współczesna technologia

W minionym roku wystawiennictwo designu zaprezentowało nam cały szereg ekspozycji wykorzystujących sfery cyfrowe, efektowne realizacje drukarek 3D, zaskakujące prototypy kojarzone raczej z wynikami pracy laboratoryjnej, jednak trafiające do czołowych muzeów na świecie. Portal BLOUINART INFO przygotował listę pięciu tegorocznych wystaw designu, które zapowiadają się naprawdę obiecująco.


O tym, że społeczeństwo uwielbia współczesną technologię świadczy nie tylko ciągła digitalizacja i coraz częstsze wykorzystywanie jej na potrzeby sztuki. Zainteresowanie tym tematem widoczne jest przede wszystkim w tłumach jakie wystawy czerpiącego ze współczesnej technologii designu przyciągają do muzeów. Pojawia się jednak pytanie czy część z prezentowanych ekspozycji nie stanowi jedynie zbioru niepowiązanych ze sobą gadżetów i niepełnych myśli, które do świata sztuki i świadomości odbiorcy niczego wartościowego nie wnoszą.
Poniższa lista to zbiór pięciu wystaw podejmujących temat designu, które zdają się być udaną realizacją łączenia sztuki z technologią.
„Sensing Spaces: Architecture Reimagined”, Royal Academy of Art
25 stycznia – 6 kwietnia
W jaki sposób „czujemy” architekturę i jaki wpływ ma ona na sposób naszego życia? Odpowiedzi na te nieco sentymentalne pytania Royal Academy doszukuje się w naszych zmysłów. Kurator wystawy Kate Goodwin, zaprosiła do stworzenia ekspozycji siedem międzynarodowych studiów projektowych: od młodych architektów po laureatów nagrody Pritzkera – Álvaro Siza i Eduardo Souto de Moura.
„Marcel Wanders: Pinned Up at the Stedelijk”, Stedelijk Museum
1 lutego – 15 czerwca
Wystawa prezentuje ogromny przegląd twórczości Wandersa.  Około 400 eksponatów będących świadectwem pracy twórczej i komercyjnej  niemieckiego projektanta, daje szansę na głębszą analizę jego twórczości przez istotne tematy, takie jak narracja, archetyp i innowacja.
„Visiona”, Vitra Design Museum Gallery
7 lutego – 1 czerwca
Na Targi Mebli w Kolonii 1970, niemiecka firma farmaceutyczna Bayer zleciła duńskiemu projektantowi Vernerowi Pantonowi instalację promującą nowe materiały syntetyczne wykorzystywane do wyposażenia wnętrz. Vitra prezentując projekty Pantona, może i nie wprowadza głębszej myśli przewodniej ekspozycji, jednak przywołuje i pozwala widzom na poznanie z bliska przełomowego momentu w dziedzinie designu.
„NYC Makers Open”, Museum of Arts and Design
1 czerwca – 12 października
Pierwsza wystawa pod kuratelą nowego dyrektora muzeum – Glenna Adamsona będzie przeglądem rzemiosła artystycznego. Pośród 100 obiektów prezentowanych w ramach ekspozycji znajdą się zarówno należące do sztuki cyfrowej jak i wykorzystujące kamień czy beton realizacje artystów wybranych przez kuratorów muzeum i zewnętrze jury. Aby zwiększyć zaangażowanie społeczeństwa, na potrzeby wystawy zrezygnowano ze standardowej formuły wprowadzając ekspozycję w codzienność, interaktywne eventy a nawet pokazy mody.
„Disobedient Objects”, Victoria & Albert Museum
26 lipca –  1 lutego
Wybór eksponatów dla tej wystawy opiera się nie tyle na osobach twórców, co na przekazie. „Disobedient Objects” to sztuka buntu z całego świata, prezentująca powstające od 1980 roku obiekty mające stanowić narzędzia zmian i ruchów oddolnych. Pojawią się zatem drobno tkane banery, wzornictwo banerów i blokad, polityczne gry video i inne wiązane z propagandą przedmioty, pozwalające prześledzić zmiany m.in. w projektowaniu, wynikające z postaw społeczeństwa.

Sandał typu gdynka

Sandał typu gdynka


Jezu, co to jest ta „gdynka”? Otóż „cechą charakterystyczną obuwia letniego typu >gdynki< jest otwarta pięta i czubek. Daje to stopie dużo powietrza. Obcas klinowy z drewna może być różnej wysokości w granicach 12-30 mm; ostatnio stwierdzono, że upodobania odbiorców idą w kierunku niższych obcasów klinowych” (W. Marek, Obuwie i galanteria, z cyklu IWP Nowe wzornictwo przemysłowe, wyd. Sztuka, Warszawa 1954).
Bez obaw, to doniesienia sprzed ponad półwiecza. Wspomniane „gdynki” można teraz zobaczyć na wystawie zdjęć Marii Chrząszczowej w Fundacji Archeologia Fotografii. Ciekawostka, że Chrząszczowa, którą znamy przede wszystkim jako fotografkę architektury, świetną dokumentalistkę zrujnowanej Warszawy po 1945 roku, tym razem udokumentowała na fotografiach całą serię prototypów obuwia i galanterii powstałą w IWP w 1954 roku.
Projektantki Wanda Piechal, Maria Serafin i Ewa Zielińska dołożyły starań, żeby buty i torby były ładne i wygodne, ale także, żeby do ich produkcji wykorzystać jak najmniej „cennych” surowców, za to zgodnie z dyrektywą starały się zrobić coś fajnego z surowców naturalnych. I choć te wzory nie są specjalnie „paryskie” to jednak nie można powiedzieć, że to tylko taki tam siermiężny dizajn, bo tak wcale to nie wyglądało – było nawet całkiem nowocześnie.
Ale na „gdynki” to trzeba popatrzeć z przymrużeniem oka i lekką ulgą, że nie trzeba po nie stać w kolejkach.. Inna sprawa, że te projekty nie wyszły poza fazę prototypu. No i widać, jak mody, także te materiałowe, się zmieniają – wtedy filc jakoś nie zrobił kariery… Tęsknota za prawdziwą skórą była zbyt silna .
Moment prywatnych zachwytów: sznurowane kamaszki  na pierwszym zdjęciu są absolutnie cudowne i można zacząć o nich śnić! Może jacyś sprytni szewcy sięgną po stare wzory IWP? Tylko, gdzie ci szewcy????

wtorek, 12 listopada 2013

Dizajn dla warszawiaka


Wygląda na to, że festiwal dizajnu to teraz marzenie każdego miasta w Polsce. Warszawa właśnie spełnia to marzenie – od ubiegłej soboty trwa Wawa Design Festiwal. Ma być edukacyjnie i informacyjnie, z naciskiem na lokalne potrzeby, a hasło przewodnie brzmi „Human”. Ciekawe dlaczego nie po polsku? Nieważne. Hasło nośne, choć już bardzo oklepane. Z drugiej strony, co tu wymyślić, skoro jak powszechnie wiadomo dizajn ma służyć człowiekowi.
Wśród wystaw m.in. pokaz projektów nagrodzonych w zeszłym roku przez magazyn Design Alive i bardzo ładna wystawa szkła i ceramiki wrocławskich projektantów. Instalacja „Czynnik ludzki” Gabrieli Kowalskiej (studio Gabukow) naprawdę super!

Poza tym warsztaty, wykłady, targowisko różności jak to zwykle (ale zawsze fajnie kupić sobie dresy od polskich projektantów i napić się miejscowej yerba mate).

Wawa Design Festiwal 6-15 września Soho Factory

niedziela, 10 listopada 2013

Świat zamknięty w geometrii

Nieustannie odwołujemy się do matematyki, Jan Zydler w swojej książce o geometrii pisze, że przedmioty, które nas otaczają mają jedną wspólną cechę – rozciągłość, każde z nich zajmuje pewną część przestrzeni, nazywaną bryłą geometryczną.



Artyści w swoich dziełach coraz liczniej powracają do brył w najprostszej postaci.  Często patrząc na ilustrację widzimy, że pierwszoplanową rolę pełni figura geometryczna, która nieustannie pozostaje wiecznie żywa. Dla rosyjskiego malarza Malewicza, za pomocą figur geometrycznych można przedstawić i zakomunikować wszystko. Dla niego kwadrat był najsilniejszą z istniejących formą przekazu. Czarny kwadrat na białym tle – jedno z najsłynniejszych dzieł Kazimierza Malewicza.

Polski pionier awangardy lat dwudziestych, Henryk Stażewski, skupiał się na analizowaniu relacji przestrzennych figur zawartych w geometrycznej strukturze. Tworzył liczne obrazy, które niemal zawsze opierały się na daleko posuniętej geometryzacji formy, w swojej twórczości poświęcił się abstrakcji geometrycznej.

Można powiedzieć, że malarze tacy jak Malewicz, a także Stażewski, Berlewi czy Mondrian, byli prekursorami przyszłego projektowania graficznego.

czwartek, 7 listopada 2013

Nie na rany ten plaster!


Zestaw 8 aluminiowych kątowników w formie aptecznych plastrów to zwycięzca tegorocznej edycji konkursu make me! na Łódź Design Festival. Beza Projekt znowu udowadnia, że mała rzecz może cieszyć. I to jak. Projekt jest naprawdę fajny. Kątowniki wychodzą na wierzch i stają się ozdobą mebla.
beza-projektKreatywni użytkownicy mogą liczyć na więcej, bo dziewczyny z Beza Projekt zapowiadają serię pomysłowych gadgetów, jak listwy przypodłogowe czy podsufitki do lamp. Czyli przedmioty, nad brzydotą których  zwykle płaczemy w magazynach budowlanych.

środa, 6 listopada 2013

KINKI TEXAS i Jeźdźcy Apokalipsy

Jesus von Hohenzollern, Keiser Wilhelm der III und IV oraz Maniac Rider zapraszają na bardzo pesymistyczne rodeo. Witajcie w świecie Kinki Texas!





Uniwersum Kinki Texas (Holger Meier) jest groteskowe, makabryczne i na pierwszy rzut oka panuje w nim chaos. Kowboje, krzyżowcy, Zombie, roboty, zamieszkują ten świat wespół z biblijnymi figurami i motywami przewijającymi się przez stulecia historii sztuki – Jezusem, św. Sebastianem, św. Łazarzem, lewiatanem, aniołami i postaciami z danse macabre. Sceneria świata Kinki Texas to zwyrodniały obraz współczesnych miast z koślawymi drapaczami chmur oszpeconymi przez ohydne graffiti i billboardy.


Jeźdźcy Kinki Texas zawieszeni w próżni, wyłaniający się wprost z rozbielonego tła, zdają się przybywać znikąd i w niewiadomym celu. Niepokoją. Co mogą zwiastować? Koniec ery niepohamowanego, obscenicznego konsumpcjonizmu? Upadek zgniłej popkultury? Artysta jest bezlitosny w swych ocenach. W jednym ze swych video, teledysku do piosenki country w refrenie pada stwierdzenie: „You are the reason our kids are ugly”. W kontekście warstwy wizualnej tekst  utworu nabiera nowego wydźwięku – pokolenie, które za sprawą swej ignorancji zamieniło świat w podupadający lunapark nie mogło przekazać swym dzieciom nic więcej ponad niepohamowane pragnienie nieustającej zabawy i gromadzenia gadżetów.

Pomimo korowodu strasznych postaci, przewijającego się przed oczami widza, trudno nie oprzeć się wrażeniu pustki wyzierającej z obrazów i rysunków Kinki Texas – widzimy pustkę nieokreślonej przestrzeni, pustkę oczodołów makabrycznych twarzy. Świat ten wydaje się być także pozbawiony sensu i logiki. Okazuje się bowiem, że nie ma jednego ustalonego raz na zawsze sensu. Biblijne postacie, popkulturowe ikony mogą przywdziać dowolny kostium – Jezus może wdziać płaszcz mistrza zakonu krzyżackiego lub kostium amerykańskiego superbohatera, a kowboj z westernu może galopować na koniu dzierżąc krzyż w obłąkańczej krucjacie przeciwko czemuś. Właśnie, przeciwko czemu? Co, jeśli oglądając upiorne rodeo Kinki Texas, oglądamy nasz własny świat?